top home
Zaloguj mnie automatycznie przy każdej wizycie:
Normalna szerokość 1024px Mniejsza szerokość 780px Większa szerokość 1152px Mobilna wersja forum


Pokaż wyniki jako: Posty Tematy Zaawansowane

Poprzedni temat «» Następny temat
Cinek  Rewolucjo trwaj



Aga czy Ula?: Aga i Ula
Pomógł: 5 razy
Wiek: 29
Dołączył: 09 Kwi 2009
Posty: 21036
Skąd: VVaryniol

Link do postu Wysłany: 2015-02-05, 23:34 Dobra robota

Cytat:
Reklamowy slogan na okładce grubej książki, jaka zawiera przepisy gry oraz wszelkie dodatkowe regulacje, obowiązujące w tym sezonie w meczach Pucharu Federacji, jest wyjątkowo precyzyjny. „99 państw, 396 tenisistek, 1 mistrz świata. Pokaż kim naprawdę jesteś. Fed Cup”. Choć w środku, w żadnym z rozlicznych paragrafów wspomniane drużynowe „mistrzostwo świata” nie znajduje oficjalnego potwierdzenia, nie ma wątpliwości, że akurat ta zespołowa rywalizacja pod sztandarami Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) ma charakter wyjątkowy i prestiżowy. Mija właśnie 20 lat, od kiedy nadano tym rozgrywkowym kształt szczególny. Od 1963 do 1994 roku były to drużynowe turnieje, odbywające się trochę na zasadzie pospolitego ruszenia. Kto przyjechał ten przez tydzień w jednym miejscu walczył o sukces. Z czasem jednak stało się to organizacyjnie trudne do przeprowadzenia więc działacze sięgnęli po wzory z Pucharu Davisa. Powstały grupy, przypominające ligi piłkarskie, także strefy geograficzne, ułatwiające coroczne przyjmowanie do rozgrywek prawie wszystkich chętnych reprezentacji. Metoda spadek – awans do dziś reguluje ruch pomiędzy tymi rozmaitymi poziomami.

Reprezentacja naszych tenisistek, głównie za sprawą super skutecznej w tej rywalizacji Agnieszki Radwańskiej, znalazła się nagle w World Group I Fed Cup by BNP Paribas, czyli mówiąc prościej w pierwszej ósemce państw świata. Jest to wydarzenie nieomal epokowe, zaś weekendowy bój z drużyną Rosji o pierwszą czwórkę zelektryzował nie tylko polskich kibiców, ale i ważnych oficjeli ITF, na czele z prezydentem Włochem, Francesco Ricci-Bittim, a także kilka dużych światowych stacji telewizyjnych. Występ z jednej strony Marii Szarapowej, Swietłany Kuzniecowej i Anastazji Pawliuczenkowej, z drugiej krakowskich sióstr Agnieszki i Urszuli Radwańskich to atrakcja sama w sobie. Do tego, w nieco innej czaso-przestrzeni dochodzi jeszcze ostry międzynarodowy konflikt wokół Ukrainy z Rosją w roli głównej, dyplomatyczne spięcia na linii Warszawa- Moskwa, jak zwykle stan podwyższonej gotowości u polskich kibiców, gdy za rywali mamy sportowców zza wschodniej granicy, wreszcie miejsce rozgrywania pojedynku, miasto powszechnie u nas kojarzone z wyjątkowo twardą polityką wobec Moskali. Na takim tle w gigantycznej Tauron Kraków Arena, wypełnionej przez 15 tys. osób, zapewne będzie się działo. Mam tu na myśli wyłącznie czysto sportowy wątek tej konfrontacji, ponieważ osobiście dałbym wiele, by doczekać kiedyś takich samych emocji z udziałem naszej męskiej drużyny narodowej w Pucharze Davisa.

Kiedy w Polskim Związku Tenisowym odbywały się w roku ubiegłym wybory wyrażałem w tym miejscu (tekst pt. „Spółdzielnia”) zaniepokojenie i dezaprobatę dla metody wyłaniania nowych władz. Wiadomo doskonale, że nad urną potrafią zdarzać się cuda, a przy tego rodzaju okazjach rozmaite wspominane przeze mnie sztuczki są w użyciu od bardzo dawna. Nie ma się specjalnie czym zachwycać. Problem sprowadza się do tego, że w sportowych federacjach raczej nie wiemy, co faktycznie przyniesienie każde nowe personalne rozdanie. Obawa, że zostanie po staremu zwykle jest u nas większa od nadziei. Nigdy nie kryłem – i mam na to świadków – że pierwszym ważnym egzaminem intencji oraz możliwości nowej ekipy będą mecze naszych drużyn w Pucharze Federacji oraz w Pucharze Davisa. Poprzednicy dwukrotnie tęgo się skompromitowali teatrzykiem w salonie VIP-ów i pustymi krzesełkami na Torwarze, więc wypełnienie giganta, jakim jest hala w Krakowie, wydawało się zadaniem ponad siły. Zwłaszcza przy ledwie czterech na to miesiącach i na dodatek przez związek, który nie dość, że nie należy do przesadnie bogatych to jeszcze dostał w spadku spore długi.

Nie mam wątpliwości, że w naszym tenisie nikt i nigdy nie stanął przed tak trudnym wyzwaniem, jak organizatorzy pojedynku Polska – Rosja. Wystarczy przeczytać choć kilka stron z grubo ponad stu, na jakich eksperci z ITF drobiazgowo i super precyzyjnie opisali wszelkie detale tej sportowej, biznesowej i marketingowej operacji. Od lotniska zaczynając, przez transport, wyżywienie, hotel, rodzaj kortu, jego nawierzchnię, wymiary i w centymetrach podane konieczne odległości od innych stałych elementów obiektu, banery dozwolone albo i nie, dalej stroje zawodniczek i różne naszywki reklamowe na tych strojach, bilety i ich rezerwację dla przyjezdnych, obsługę mediów, konferencje prasowe i sposób oraz czas ich prowadzenia, usytuowanie kamer telewizyjnych, pracę systemu Hawk-Eye, a ponadto setki innych jeszcze, podobnie ważnych kwestii. Kontrolowane jest to wszystko przy pomocy lupy, a potem drobiazgowo opisywane w protokóle. ITF na tym poziomie nieźle płaci obu drużynom za mecz, czytaj ich federacjom, ale też niesamowicie wymaga i surowo karze przy każdym przekroczeniu ustalonych zasad. Nie ma żadnego perskiego oka, ani tradycyjnej polskiej gościnności, po której kontroler z trudem na drugi dzień się budzi i ostatecznie macha ręką. Spora grupa bezimiennych w zasadzie postaci bardzo długo szykowała całą operację, a na miejscu, w Krakowie, od prawie dwóch tygodni dopinała szczegóły.

Chwalenie dnia przed zachodem słońca jest zawsze niebezpiecznym zajęciem. W sobotę i niedzielę przekonamy się ostatecznie, na jaką notę zasłużyli ludzie, którzy tak na dobrą sprawę porwali się z motyką na słońce, a teraz są właściwie u celu. Miejscem na jakim skoncentrujemy za chwilę całą naszą uwagę będzie naturalnie sam kort i pojedynki, do jakich na nim dojdzie. Tam też przede wszystkim narodzi się opowieść o całym tym zdarzeniu, radosna dla nas albo niekoniecznie. Tym niemniej te 15 tys. biletów sprzedanych w Polsce na mecz tenisowy i dopięcie na ostatni guzik niemal wszystkich tak trudnych kwestii organizacyjnych to naprawdę jest spory wyczyn i chyba pierwszy mały sukces całego spektaklu. Ci, którzy się do tego przyczynili wykonali po prostu kawał dobrej roboty.


Karol Stopa
http://rotacjawsteczna.bl...5/dobra-robota/

Nie jest ważne by być lepszym niż ktoś inny, ale by być lepszym niż wczoraj.
"You don't have to be perfect, but you have to try hard. And I did all the time." - Elena Dementieva

Patra  


Aga czy Ula?: Aga
Dołączyła: 09 Lut 2014
Posty: 653

Link do postu Wysłany: 2015-02-06, 16:53

Cinek napisał/a:
W sobotę i niedzielę przekonamy się ostatecznie, na jaką notę zasłużyli ludzie, którzy tak na dobrą sprawę porwali się z motyką na słońce, a teraz są właściwie u celu.
Jesli to o Agnieszce i polskiej druzynie, to musze napisac, ze jest to bardzo trafne okreslenie. :-) Podoba mi sie.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Tagi tematu: dobra, robota


Podobne Tematy
Temat Autor Forum Odpowiedzi Ostatni post
Brak nowych postów Najlżejsza robota świata
DORA Wywiady 1 2009-10-29, 06:48
Aro1234
Brak nowych postów Pietrowa: Radwańska - dobra, ale nie najlepsza
Cinek Wywiady 9 2013-03-03, 12:51
kamil6113
Brak nowych postów Wojciech Fibak: Dobra decyzja Radwańskiej
Cinek Wywiady 1 2010-10-05, 15:28
piterus
Brak nowych postów Radwańska: Tenis to dla mnie dobra zabawa!
Cinek Rok 2014 0 2014-04-20, 23:48
Cinek
Brak nowych postów Radwańska bardzo dobra, ale może być jeszcze lepsza
Cinek Wywiady 0 2012-10-28, 18:34
Cinek

Reklama



Forum o kobiecym tenisie - WTAtenis.pl

Mobilna wersja forum