top home
Zaloguj mnie automatycznie przy każdej wizycie:
Normalna szerokość 1024px Mniejsza szerokość 780px Większa szerokość 1152px Mobilna wersja forum


Pokaż wyniki jako: Posty Tematy Zaawansowane
 Ogłoszenie 
Ciekawe linki - Aga Radwańska: Facebook, Instagram, Sina Weibo, Twitter, Strona internetowa; Ula Radwańska: Facebook, Instagram, Strona internetowa

Odwiedź Profil forum na Facebook'u i kliknij 'Lubie to!'.
Obserwuj Twittera forum; Jesteśmy też na Tumblr

Poprzedni temat «» Następny temat


Aga czy Ula?: Aga i Ula
Pomógł: 1 raz
Wiek: 54
Dołączył: 14 Kwi 2009
Posty: 5894
Skąd: Sosnowiec/Gliwice

Link do postu Wysłany: 2018-12-11, 09:55 AGNIESZKA RADWAŃSKA: CZUJĘ SIĘ SPEŁNIONA! [WYWIAD]

To jest zbyt ważny tekst żeby go tylko podlinkowywać; - jedziemy:

Bartosz Gębicz: Pani Agnieszko, najważniejsze pytanie brzmi „dlaczego”? Dlaczego w wieku 29 lat koniec, choć teoretycznie istniały inne opcje z tą najbardziej wyczekiwaną i wydawało się realną, czyli zamrożeniem rankingu?

Agnieszka Radwańska: Długo, bardzo długo się nad tym zastanawiałam. Proszę mi wierzyć, że nie podjęłam decyzji pochopnie. Biłam się z myślami wiele tygodni. Patrzyłam we wszystkich kierunkach. Konsultowałam się z lekarzami, fizjoterapeutami, analizowaliśmy sytuację zdrowotną z całym moim sztabem. Dokładnie wiedziałam, jakie są za i przeciw przy wszystkich kontuzjach, ograniczeniach i nie dających się zaleczyć urazach. Po tych rozmowach uznałam, że odbudowywanie wszystkiego za pół roku na trawie nie ma żadnego sensu. Nie zamierzałam się rozdrabniać.

Nie widziała pani światełka w tunelu?

Agnieszka Radwańska: Nie. Albo gram na swoim najwyższym poziomie, albo nie gram w ogóle. A w tej chwili na sto procent ze względu na stopę, ogólne osłabienie organizmu i wiele innych problemów nie dałabym rady rywalizować. Noga na szczęście nie boli mnie już 24 godziny na dobę. Do niedawna miałam takie skurcze, że codziennie budziłam się w środku nocy. Teraz te dolegliwości pojawiają się jedynie przy obciążeniu. W listopadzie byliśmy ze znajomymi w Tatrach i od razu niestety wróciły.
Dalej nie chciała się pani męczyć?

Agnieszka Radwańska: Nie chciałam. Tenis kobiet drastycznie się zmienił. Intensywność wszystkich elementów jest nieporównywalna do tego, co pamiętam sprzed 10-12 lat: podczas meczów, treningów, a nawet odnowy. Świat poszedł w taką stronę, że na każdy, nawet najmniejszy turniej, musiałam jeździć przygotowana na sto procent. Krótkie pojedynki w pierwszych rundach się skończyły. A jak w takich warunkach przetrwać, gdy człowiek się rozpada? Jak, gdy po regeneracji zamiast coraz lepiej czuje się coraz gorzej?

Zawsze?

Agnieszka Radwańska: Tak, i to bez żadnych widoków na poprawę. Młodsza już niestety nie będę.

Nie wierzyła pani, że te dolegliwości przynajmniej w jakimś stopniu znikną?

Agnieszka Radwańska: Mówię uczciwie – nie wierzyłam. Dostałam wyniki badań. Ja raczej twardo chodzę po ziemi. Nie bujam w obłokach, nie patrzę na świat przez różowe okulary. Nie udaję, że świeci słońce gdy pada deszcz. I z tego bilansu wyszło mi pożegnanie i zakończenie kariery. Bez zbędnego przeciągania i zwłoki.

Ogłosiła je pani nie na konferencji, a w mediach społecznościowych. Odzew okazał się niesamowity, po kolei Agnieszkę Radwańską żegnały największe gwiazdy. Celowo wybrała pani taką formę przekazu?

Agnieszka Radwańska: Uznałam ją za najbardziej powszechną, otwartą i najstosowniejszą. Wielu internautów krytykowało mnie podczas startów, a teraz dziękowało i zdało sobie sprawę, że mnie już na korcie nie zobaczy. Zresztą ja sama przez dwa dni po tym, jak wszystko ogłosiłam, poczułam się tak, jakbym umarła. Jak gdyby umarł tenis, jak gdyby umarł sport. Jak gdybym kogoś osierociła. Te wszystkie wpisy, nie tylko z Polski, naprawdę łapały za serce.

Djoković, Murray, Navratilova, Kerber, Wozniacki, Kvitova, Pliškova. Wymieniać można by bez końca. Żegnali panią najwięksi z największych…

Agnieszka Radwańska: Nie spodziewałam się tych reakcji. Tak naprawdę waga tej decyzji dotarła do mnie dopiero wtedy. Wówczas przekonałam się, ile osób to moje odejście tak naprawdę poruszyło. Nie zostałam nigdy jedynką, nie wygrałam ostatecznie Wimbledonu, ale jednak zrobiłam chyba na kortach coś dobrego. Skoro tyle znanych nazwisk o mnie w takiej chwili pamiętało, na kilku kartach historii prawdopodobnie się jednak zapisałam.

Czy rozstrzygnięcia dotyczące przyszłości są definitywne? Kim Clijsters wracała, Martina Hingis również, ostatnio nawet Lleyton Hewitt pojawił się na Wimbledonie. Wariant można sobie wybrać: singiel, debel, występ punktowy czy okolicznościowy.

Agnieszka Radwańska: W moim przypadku żaden z nich nie wchodzi w grę. I nie sądzę, bym kiedykolwiek zmieniła zdanie.

Robert Kubica znów siedzi w bolidzie F1, choć wydawało się to kompletnie abstrakcyjne.

Agnieszka Radwańska: Życie nauczyło mnie zdania „nigdy nie mów nigdy”, lecz dla mnie to koniec. Doszłam do ściany, której nie mogłam już przebić. Minimum rok, dwa potrzebuję teraz na leczenie i odpoczynek. Powrót… No dobrze, to teraz pytanie do pana: a po co mi on po trzydziestce?

Na przykład po to, by wygrać turniej wielkoszlemowy. Brakuje pani takiego tytułu. W grze podwójnej ciągle byłaby szansa.

Agnieszka Radwańska: Nie oszukujmy się, debel to nie singiel. Na pewnym etapie faktycznie sprawiał mi mnóstwo przyjemności. Awansowałam do półfinałów w Melbourne czy Nowym Jorku, odniosłam zwycięstwo w Miami, doszłam do ćwiartek wielkich imprez z Ulą, ale zawsze traktowałam tę konkurencję jako dodatek. Przez kilka lat właściwie nawet bardziej jako alternatywny trening. Później fizycznie już podwójnych obowiązków nie wytrzymywałam i po prostu z nich zrezygnowałam. One mnie już nie wciągają.

Skoro nie szlem, to może zmotywują panią igrzyska? Dzika karta, przynajmniej do miksta, na pewno by się dla Agnieszki Radwańskiej znalazła.

Agnieszka Radwańska: Na olimpiadę rusza się po medal. Trzeba jednak dostrzegać choć cień szansy, że można go zdobyć. Ja na podium nie stałam, ale zawsze jechałam z realnymi możliwościami i nadziejami, że potrafię je wywalczyć. Teraz ich nie ma. Nie narodzę się nagle w wersji bum-bum, nie zacznę serwować po dwieście kilometrów na godzinę. Startowałam w igrzyskach trzy razy. Wycieczka turystyczna nikomu z moim dorobkiem nie byłaby już w tym momencie potrzebna.
Uważa się pani za tenisistkę spełnioną?

Agnieszka Radwańska: Tak, czuję się spełniona mimo braku w kolekcji wygranego szlema i numeru 1 WTA. Zwyciężyłam w dwudziestu imprezach, w tym w kilku, jak Masters, naprawdę bardzo ważnych. Byłam wiceliderką światowego rankingu w 2012 i 2016 roku (w sumie przez 13 tygodni – dop. red.). Ktoś przeciętny bez talentu takich wyników nie osiąga. Mam czyste sumienie. Robiłam wszystko, by do każdego startu przygotować się jak najlepiej. Niczego nie lekceważyłam i nie odpuszczałam, co być może jeśli chodzi o kwestie medyczne potem się na mnie zemściło. Przerwy między startami powinny być dłuższe, może wtedy bym jakoś do tych igrzysk w Tokio dotrwała… Ale moje nastawienie z obecnej perspektywy generalnie oceniam jako słuszne. Powinno towarzyszyć każdemu sportowcowi. Nie kalkulowałam, nie wycofywałam się, zawsze grałam o pełną pulę.

Nie dręczą panią wyrzuty: czegoś nie wykonałam, coś przegapiłam, gdzieś się pogubiłam, to mogłabym jeszcze naprawić?

Agnieszka Radwańska: Ogarniając całokształt, absolutnie nie mam czego żałować. Co mogłam, zrobiłam. Lepsza już nie będę. I dlatego nie wrócę.

Czytała pani tekst Navratilovej?

Agnieszka Radwańska: Czytałam.

Perfekcjonistka na treningach, artystka podczas meczów. Przede wszystkim nie chciała jednak popełniać błędów. Analiza długo wisiała na czołówce portalu WTA. Zawierała mnóstwo ciekawych obserwacji. O pani.

Agnieszka Radwańska: Martina ma świetne oko, ale nie ze wszystkimi tezami bym się z nią zgodziła. Może faktycznie czasami powinnam bardziej ryzykować, lecz teraz to tylko takie gdybanie. Generalnie gdybym mogła uderzać mocniej, to przecież bym uderzała. Wyglądam jak wyglądam, miałam taką a nie inną technikę, konstrukcję oraz siłę fizyczną.

Nie dało się inaczej rozłożyć akcentów? Więcej ataku, mniej obrony?

Agnieszka Radwańska: Podczas meczów największą rolę grają nawyki i adrenalina. Trudno je kontrolować. Można coś ćwiczyć podczas zajęć, a potem wchodzi się na kort na ćwierćfinał czy półfinał i włącza się automat. Nikt mi nie może zarzucić, że nie próbowałam zmian. Starałam się modyfikować proporcje i tego defensywnego autopilota na pewno co jakiś czas byłam w stanie wyłączać.
A propos wyłączania. Zawsze pani opowiadała, że wewnętrzny budzik ma nastawiony na godzinę szóstą. Bo wówczas z kontrolą antydopingową może zapukać WADA. Czy cały czas budzi się pani o tej porze?

Agnieszka Radwańska: Są takie przebłyski, choć na szczęście powoli znikają. Kłopot jest raczej z czym innym. Gdy ustawiam dzwonek na 9–9.30, często… nie potrafię zebrać się z łóżka. Taka czuję się słaba. Dlatego jakikolwiek zawody stanowią już dla mnie kwestię absolutnie niepojętą. Dziką kartę pewnie tu czy tam by mi dali. Ale po co miałabym prosić? Żeby zaraz wracać do domu? Cenię w życiu realistów, bo sama się do tej grupy zaliczam. Nie lubię zaklinać rzeczywistości.

Czy teraz całkowicie odetnie się pani od tenisa?

Agnieszka Radwańska: Ależ skąd, nie mam takiego zamiaru! Tenis to całe moje życie i na pewno nie przestanę nagle oglądać, jak radzą sobie koleżanki. Gorzej jeśli chodzi o mnie. Ostatnio wyszłam na kort po ponad dwóch miesiącach bez gry i to bardziej z rozsądku, a nie dlatego, że brakowało mi rakiety. Wyszłam i ciężko za to zapłaciłam.

Co się wtedy stało?

Agnieszka Radwańska: Po dwudziestu minutach myślałam, że zejdę. Zacisnęłam jednak zęby i wytrzymałam jeszcze kolejne dwadzieścia. Dalej się nie dało. Wiedziałam, że pojawią się bąble i krwiaki na dłoniach, ale że aż tak poczuję wszystkie stawy, że nadgarstek i bark staną się tak sztywne, że nie będę mogła podnieść rakiety do serwisu, to nie – tego się nie spodziewałam. To była masakra. Po treningu nie miałam ręki. Z nikim nie mogłam się nawet przywitać.

Najgorzej sytuacja wyglądała zapewne na drugi dzień.

Agnieszka Radwańska: Tak, gdy poszłam na ogólnorozwojówkę, trzęsłam się jak galareta. Byłam w szoku, że tak mogę odbierać coś, co przez lata nie sprawiało mi problemów. Kiedy przez kilka tygodni zeszły ciśnienie i stres, wszystko zaczęłam odbierać inaczej. Przekonałam się, jak bardzo zniszczony jest mój organizm. Całkowicie uciec od wysiłku nie mogę, wchodzenie ze skrajności w skrajność dla ciała i dla serca nie jest dobre, ale teraz zdecydowanie więcej aktywności będzie na pewno poza kortem niż na nim.
Jak Agnieszka Radwańska wyobraża sobie dalsze życie? Skoncentruje się na rodzinie, poszukiwaniu pozytywnych emocji i wartości?

Agnieszka Radwańska: Tak, dokładnie w ten sposób chciałabym spojrzeć na świat. Jestem trzy tygodnie po ogłoszeniu decyzji, wszystko jest dla mnie świeże, nowe, muszę się na nowo wykrystalizować i zorganizować. Powoli otwieram się na różne rzeczy. Na początku potrzebowałam luzu i poczucia, że od rana nie zaczynam wyścigu, nie pędzę, nie dopasowuję się co do minuty do rakiety. Towarzyszyło mi to codziennie przez kilkanaście lat i teraz trudno takie klisze wybić z głowy. Od dziecka chodziłam jak w zegarku. Na drugi dzień zawsze musiałam być wypoczęta i świeża. Teraz muszę zaaklimatyzować się w innej rzeczywistości.

Pierwszy raz spędzi pani normalne święta.

Agnieszka Radwańska: Tak, kilka dni w Krakowie, kilka dni z rodziną męża w Częstochowie. Do tej pory w Wigilię zawsze był trening, w drugi dzień Bożego Narodzenia najczęściej już wylot do Australii, Nowej Zelandii czy Azji. Ledwo rozpakowało się prezenty, a już trzeba było pędzić na samolot.

Jest pani gotowa na codzienność?

Agnieszka Radwańska: Codzienność w jakim sensie?

Normalne, bardziej stacjonarne życie. Pamiętam choćby Flipa i Flapa. Potrafiły podrapać.

Agnieszka Radwańska: Były szczurki, były… (śmiech)

No właśnie, chciałaby pani na przykład jakiegoś fajnego zwierzaka? W środowisku tenisowym modne są teraz psy. Djoković, Serena i inne gwiazdy nawet na turnieje wożą te wychuchane sznaucery-miniaturki.

Agnieszka Radwańska: Nie, pies to dodatkowe obowiązki. Trzeba o niego dbać, wyprowadzić, wyjść rano i wieczorem. Trochę wyhamowałam, a tu znowu byłoby przyspieszenie. Na razie żadnych zwierząt. Nawet rybek w akwarium.

Dziewiąta – siedemnasta w biurze, kawa na biurku, sprawdzanie e-maili, żakiet, trochę pracy menedżerskiej. Choćby przy projekcie, który właśnie pani uruchomiła w branży hotelarskiej – Aga Tenis Apartments. Czy tak?

Agnieszka Radwańska: Myślę, że nic z tego. Czeka mnie raczej więcej mieszanki. Podróże nie znikną, ale nie będzie ich tyle co do tej pory – na pewno nie 300 dni w roku. W jednym miejscu też jednak nie usiedzę. Najważniejsze, co się zmieni, to liczba rakiet w bagażu. Nie osiem, a jedna czy dwie. Wystarczą.

Gabinet?

Agnieszka Radwańska: Prezes Agnieszka Radwańska? Nie, aż tak to nie (śmiech). Chciałabym, żeby format apartamentów z Krakowa zamienił się w przyszłości w sieć we wszystkich dużych miastach w Polsce. Z tego, co się orientowałam, nikt na świecie nie ma hotelu w takiej stricte tenisowej formule.

Każdy apartament oznacza inne miasto, w którym wygrała pani turniej.

Agnieszka Radwańska: Z prywatnymi pamiątkami, badge’ami, sukienkami, koszulkami, daszkami, rakietami, ręcznikami. Najwięcej gadżetów przywiozłam z Wimbledonu. Karty, breloczki, świeczniki, cuda-niewidy…
Prawdziwy hotel-muzeum.

Agnieszka Radwańska: No faktycznie, tak to można nazwać. Dostałam już pozytywne sygnały od ludzi. Niektórzy wracali po cztery-pięć razy. Tu przede wszystkim ukłony w stronę mamy. Jej pomysł, jej pasja, zaangażowanie, wyczucie i zapał. Ja jeździłam na turnieje, ona nad wszystkim czuwała. I myślę, że wyszło super.

Który pokój, gdy go meblowano, przywoływał najwięcej wspomnień? Typuję, że Singapur…

Agnieszka Radwańska: W jakimś sensie tak, bo kojarzy się z najpiękniejszym sukcesem. We wrześniu w Seulu dostałam wielką głowę z moją podobizną – z czymś takim kibicuje się właśnie podczas Mastersa, gdzie triumfowałam w 2015 roku. Na koniec przygody z tenisem taszczyłam to cudo do kraju, żeby wstawić do gabloty. I już jest w pokoju Singapur! Przez całą karierę nazwoziłam masę gadżetów ze świata. Ten rozdział już jednak za mną. Nie jestem smutna czy rozczarowana, choć nie wszystkie sportowe cele udało mi się zrealizować. Widzi pan ten uśmiech? Przede mną nowe wyzwania.

Także te tenisowe?

Agnieszka Radwańska: Na pewno ich nie zabraknie. Przy projektach popularyzujących dyscyplinę zawsze się chętnie zaangażuję. Być może zobaczę, jak się komentuje turnieje w telewizji. Dawidowi (mąż Agnieszki – dop. red.) pracy oczywiście nie zabiorę. On się w tym dobrze czuje, jest profesjonalistą, ja ewentualnie mogłabym spróbować bardziej na zasadzie eksperymentu.

Jerzy Janowicz już siedział przed mikrofonem.

Agnieszka Radwańska: Wolałabym, żeby grał niż przebywał w studiu. Życzę mu, żeby jak najszybciej wyzdrowiał i wreszcie wrócił na kort.

plastras
Cinek  Rewolucjo trwaj



Aga czy Ula?: Aga i Ula
Pomógł: 5 razy
Wiek: 28
Dołączył: 09 Kwi 2009
Posty: 21016
Skąd: VVaryniol

Link do postu Wysłany: 2018-12-12, 00:12

Szkoda. Miałem nadzieje, że Aga wróci np. na 1 mecz deblowy w Pucharze Federacji i nim się pożegna w Polsce w Zielonej Górze. Albo wróci za 2 lata do debla (z Ulą?), ale widze, że raczej nic z tego. Tenis i cały ten reżim treningowy ją wykończył. Ale zawsze można żyć nadzieją, nie wiadomo, co będzie za 2-3 lata, może zatęskni?

Nie jest ważne by być lepszym niż ktoś inny, ale by być lepszym niż wczoraj.
"You don't have to be perfect, but you have to try hard. And I did all the time." - Elena Dementieva


Aga czy Ula?: Aga i Ula
Pomógł: 1 raz
Wiek: 54
Dołączył: 14 Kwi 2009
Posty: 5894
Skąd: Sosnowiec/Gliwice

Link do postu Wysłany: 2018-12-12, 07:54

Jak Aga będzie miała do tego czasu (w ciągu trzech lat) dziecko/dzieci, to nie zatęskni. Ale jesli nie będzie miała, to...
Edit: I przypominam, że do piątku jest głosowanie na zagranie roku, a Aga jest w finale...

plastras
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Tagi tematu: agnieszka, czuje, radwanska, sie, spelniona, wywiad


Podobne Tematy
Temat Autor Forum Odpowiedzi Ostatni post
Brak nowych postów Ogłoszenie: [ Ankieta ] 4 runda singla: Agnieszka vs. Na Li
Matus Wimbledon 2010 23 2010-06-29, 20:46
Cinek
Brak nowych postów Ogłoszenie: [ Ankieta ] 3 runda singla: Agnieszka vs. Maria Sharapova
Matus Cincinnati 2010 18 2010-08-13, 07:50
plastras
Brak nowych postów Ogłoszenie: [ Ankieta ] QF: A. Radwańska - Kim Clijsters (BEL)
Matus Australian Open 2011 25 2011-01-31, 10:02
plastras
Brak nowych postów Ogłoszenie: [ Ankieta ] F: Urszula Radwańska - Andrea Hlavackova
Matus ITF Ismaning 2010 6 2010-11-07, 12:24
kiriosz
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Przyklejony: LIVE SCORE - Agnieszka Radwańska - AO 2013
Cinek Australian Open 2013 119 2013-01-22, 12:28
Cinek

Reklama

- Gem, set i mecz - Portal Tenisowy - button TakSięGra - AWARS
Mapa strony - sitemap

Forum o kobiecym tenisie - WTAtenis.pl


Mobilna wersja forum